Może jest to lekko przesadzone, ale jeśli tak dalej pójdzie to ludzie zaczną bardziej żyć światem wirtualnym niż rzeczywistym. Taka wizja przyszłości jest dla wielu przerażająca, w końcu jak można prawdziwie rozmawiać z ludźmi “nie patrząc im w oczy” – cudzysłów jest tutaj adwokatem broniącym przed kamerkami internetowymi. Nawet jeśli widzałbym czyjś hologram to dla mnie za mało.
Dzięki takim technologiom ludzie czują się śmielsi. No bo przecież o wiele łatwiej jest utrzymać ciągłość rozmowy na GG – bo tam jej w ogóle nie ma (tej ciągłości). Jest Skype i inne fajne protokoły komunikacji videogłosowej. I one są przydatne i nawet potrzebne, ale ludziom którzy chcą rozmawiać ze sobą w sieci bo inaczej nie mogą – nie są w stanie spotkać się w realu. No i nic do tego nie mam. Problem w tym, że teraz już nawet sąsiedzi prowadzą rozmowy przez komunikator i nie chodzi tutaj o jakieś krótkie powiadomienia, tylko długie pogawędki.
Sieć przepełnia się serwisami, gdzie ludzie ścigają się w powiększaniu swojej listy znajomości, dodając do niej osoby, które ledwo znają. Ostatnio wpadłem na pomysł co możnaby zrobić, żeby stworzyć pewną alternatywę dla tradycyjnego portalu społecznościowego. Właściwie to nie byłaby tylko strona, ale całe wielkie przedsięwzięcie, które zaczęłoby mieć sens w momencie gdy życie codzienne przejdzie w tryb virutal. Idea jest prosta, tworzymy serwis społecznościowy, każdy użytkownik ma swój profil, listę znajomych itd. Wszystko działa standardowo, oprócz jednej rzeczy – teraz już nie tak łatwo powiększyć swoją listę kontaktów, żeby dodać nowego znajomego trzeba się z nim spotkać w realu. Serwis musi tylko umieć potwierdzić, że dwie osoby naprawdę się spotkały – i tutaj przyda się sieć pubów, restauracji itp.
. Albo po prostu wykorzysta się istniejące lokale, które dostaną prawo dokonywania weryfikacji znajomości. No ale w ten sposób można poznać wielu za jednym zamachem i mieć ich na stałe. Dlatego listy znajomych byłyby sortowane niemalejąco względem daty ostatniego “realnego” spotkania. Wtedy nasi “najbliżsi znajomi” byliby najwyżej na liście, modulo to że np. znajomi z pracy nie muszą chodzić ze sobą do pubu… To na razie taka wizja na wypadek tego, że zaczęlibyśmy żyć w Matrix-ie. Zauważmy, że wtedy okazałoby się kto naprawdę kogo zna…
Ciekawy pomysł. Ale czy nie łatwiej byłoby się pobawić w Wielkiego Brata – niech portal sprzedaje jakieś małe urządzonka (takie ulepszone pendrive’y). Gdy dwa znajdą się w odpowiedniej odległości uznają, że doszło do spotkania. To chyba byłoby tańsze i skuteczniejsze niż puby i wymyślanie osobnego protokołu dla ludzi pracujących razem.
ATSD nie wiem, czy widziałeś już w internecie najnowszy wymysł. Można kupić krowę, którą podpinasz pod USB, a drugą dajesz swej ukochanej (która także ją podpina). Teraz możesz dotknąć swoją krówkę, a zwierz twej lubej zamuczy… Mi brak słów, żeby skomentować ten… wynalazek…
@doodge
W takich “propendrive’ach” widzę jeden problem, mianowicie zawarcie znajomości między A i B, mogłoby się odbyć na zasadziee “A:cześć, B:cześć. Koniec”. Publiczne lokale wręcz “namawiałyby” do tego, żeby jednak ze sobą pogadać. Co do problemu współpracowników to możnaby stworzyć coś w rodzaju typu znajomego, w sensie skąd kogo znamy, choć z drugiej strony taka opcja przekazywałaby zbyt wiele informacji osobom trzecim…